podgląd wydruku drukuj

Elżbieta Sidi nagrodzona w kategorii Publicystyka


W kategorii Publicystyka w konkursie Grand Press zwyciężył artykuł „Serdecznie witamy w Auschwitz” Elżbiety Sidi („Gazeta Wyborcza”).

W artykule „Serdecznie witamy w Auschwitz” Elżbieta Sidi wykazuje, że coroczne wycieczki młodych Izraelczyków do Polski mają w programie wyłącznie miejsca straceń, dlatego po tygodniowym pobycie młodzi Żydzi nic o prawdziwej Polsce nie wiedzą, mając nas wszystkich za antysemitów.

Pozostałe nominacje w kategorii Publicystyka

„Kontrreformacja 2.1” – Wojciech Staszewski („Newsweek Polska”) prezentuje sześć przykazań państwa wyznaniowego i na kolejnych przykładach udowadnia, że jest nam coraz bliżej do niego.

„Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie” – Bronisław Wildstein („Tygodnik do Rzeczy”) stwierdza, że Polskę stać na samodzielną politykę wobec Ukrainy, a obecny w naszej polityce zagranicznej minimalizm wywodzi się wprost z błędnej, jego zdaniem, koncepcji narodowego egoizmu Romana Dmowskiego.

„Majątkowa nierównowaga” – Rafał Woś („Dziennik Gazeta Prawna”) udowadnia, że rozwarstwienie majątkowe w Polsce jest niedoszacowane, nienaturalnie duże i stawia nas poniżej sąsiadów, na równi z krajami o niskim poziomie rozwoju.

„Łódź miasto przeklęte” – tekst Michała Matysa („Gazeta Wyborcza”) będący próbą diagnozy, co za fatum wisi nad Łodzią, że mieszkańcy wolą ją raczej opuszczać, niż do niej wracać, pomimo korzystnie przebiegających autostrad i nowych inwestycji.

„Hala odlotów. Powstanie warszawskie – pamięć, mit, popkultura” – autorzy telewizyjnej debaty: Katarzyna Janowska, Marzena Podgórska i Krzysztof Olesiński (TVP Kultura), dociekają, czy multimedia, współczesne kino i nowoczesne muzea przekazują młodym prawdę o powstaniu warszawskim, czy raczej popkulturowo zakłamują jego klęskę.

„Zwykła dziewczyna, która była aktorką” – tekst Marka Górlikowskiego („Gazeta Wyborcza”), krytyka mediów i społeczeństwa, które z umierania aktorki Anny Przybylskiej uczyniły dobrze sprzedający się spektakl. Z szacunku dla aktorki autor nie wymienia jej nazwiska, by nie brać udziału w handlowaniu jej śmiercią.

 

Nie tylko kominy

Rozmowa z Elżbietą Sidi, autorką tekstu „Serdecznie witamy w Auschwitz”, nagrodzonego Grand Press 2014 w kategorii Publicystyka

Gdzie wpadła Pani na pomysł napisania tego tekstu? W Polsce czy w Izraelu?

Początek wyjazdów młodzieży izraelskiej do Polski w 1988 roku zbiegł się z grubsza z datą mojej emigracji do Izraela w 1991 roku. Mogłabym powiedzieć, że tekst ten pisałam – w przenośni - przez ostatnie dwadzieścia kilka lat, od czasu kiedy tu przyjechałam i przedstawiając się jako Polka zaczęłam się spotykać z traumatycznymi reakcjami Izraelczyków na kraj, z którego pochodzę. Najczęstsze asocjacje z Polską to Zagłada, antysemityzm, socjalizm i dowcipy o „Polaniot”, czyli polskich Żydówkach. Stwierdzenie „Moja noga nigdy w Polsce nie powstanie” często pada w Izraelu.

Pani dzieci też uczestniczyły w wycieczkach edukacyjnych do Polski?

Dziewięć lat temu wyjechała do Polski klasa mojego syna z liceum w Giwatajim. Choć była to jedna z niewielu w tamtych czasach wycieczek edukacyjnych, które już miały w planie zwiedzanie Wieliczki, Krakowa i Warszawy, a nie tylko obozów, po raz pierwszy widziałam wtedy traumatyczny wpływ takich wypraw na młodych Izraelczyków.

Jak więc mówić o Zagładzie?

Należy o niej mówić. Nie można jednak dopuścić do tego, by wizerunek Polski automatycznie kojarzony był ze śmiercią. Może modelem naprawy stosunków mogłyby być Niemcy, które zostały rozgrzeszone przez Izraelczyków. Dziś to dla nich nowy kraj - interesujący, bogaty, godny naśladownictwa, popierający Izrael. Kiedy się pytam, czy kojarzy się im z wojną, zwykle odpowiadają: "Przecież to już zupełnie inne pokolenie”. Może właśnie dlatego, że tam nie jeździ się na wycieczki szlakami nazizmu?

Jest nadzieja, że i nasz kraj zacznie się Izraelczykom kojarzyć pozytywnie?

We wrześniu 2011 roku Ministerstwo Oświaty opublikowało po raz pierwszy oficjalny raport oceniający zadania edukacyjne wycieczek młodzieży izraelskiej do Polski. Wśród tych zadań widniał również postulat kontaktów z Polakami i walka ze stereotypami. Okazało się, że po 20 latach „kontaktów z Polską” tylko 13 procent młodzieży izraelskiej ma pozytywny stosunek do Polski i Polaków. 34 proc. młodzieży ze świeckich szkół państwowych uważa, że wycieczki umożliwiają im kontakt z Polakami, a wśród młodzieży religijnej ze szkół państwowych tylko 4 proc. spotkało się w Polsce z jej mieszkańcami. Jest tak, ponieważ program wycieczek, jeśli nawet zawiera w planie zwiedzanie Polski czy kontakty z Polakami, często jest tak modelowany, że do tych kontaktów nie dochodzi, lub są one jednostkowe.

Izrael jest z tych wyników zadowolony?

Uważa te wycieczki za wielki sukces. Po przyjeździe z Polski zgodnie z izraelskim raportem aż 92 proc. młodych Izraelczyków tuż przed służbą wojskową „zrozumiało znaczenie istnienie państwa Izraela dla narodu żydowskiego”, a „83 proc. znaczenie istnienia Sił Obrony Izraela”. Polska jest doskonałym poligonem patriotyzmu dla Izraelczyków. Dlatego jakakolwiek zmiana to trudna i delikatna sprawa. Polska nie chce być posądzona o antysemityzm. Stosunki gospodarczo-polityczne pomiędzy krajami świetnie się rozwijają. Wycieczki to źródło dochodu dla wielu ludzi.

Co więc można zrobić?

Aranżować pozytywne wydarzenia w czasie wycieczek, takie jak spotkania z młodzieżą izraelską w Polsce, wymiana młodzieży nie związana z Szoah, wymiana delegacji. Należy inwestować zdecydowanie więcej funduszy w ten projekt poznania i pojednania między izraelskimi i polskimi uczniami oraz nauczycielami. Może np. zaproponować wspólne uroczystości na terenach obozów, mieszane delegacje Polaków i Izraelczyków? Wspaniale, że powstało Muzeum Żydów Polskich w Warszawie, gdzie nareszcie widać, że nie ma historii Żydów Polskich bez historii Polski i odwrotnie. To muszą zrozumieć  Izraelczycy.

Rozmawiała Dorota Jastrzębowska

Kulczyk Investments Grupa Żywiec Grupa LUX MED MoneyGram Polska Google Nest Bank KGHM POLIN Samsung
© 2007 Grand Press. All Rights Reserved. Projekt i wykonanie: performer.pl